Res Varia

Całkowicie subiektywne opinie o świecie, filmie, muzyce, emigracji, jedzeniu i Kanadzie…

Res Varia header image 4

Piosenki na weekend… dziś Zimbabwe

July 4th, 2008 by kw
Respond

Oliver Mtukudzi - Tuku Music

Dzisiaj proponuję muzykę z Zimbabwe, skąd od kilku tygodni dochodzą bardzo niedobre wieści i nie wiadomo czy dyktatura Mugabe nie doprowadzi tego kraju do wojny. Z Zimbabwe pochodzi wielu doskonałych muzyków, z których najbardziej znany jest chyba Oliver Mtukudzi, twórca między innymi doskonałej płyty Tuku Music. Oto kilka piosenek z tej płyty i nie tylko :

Dzoka Uyamwe

Ndakuvara

Ndima Ndapedza

Todii

Życzę wszystkim dobrego weekendu. I pomyślcie choć chwilę o tych, którzy mają się o wiele gorzej od nas…

Tags:   · · · · · No Comments.

Happy Canada Day!

July 1st, 2008 by kw
Respond

Canadian Flag

Mamy dzisiaj święto Kanady, przez co zrobił nam się bardzo długi weekend. Pojechaliśmy tysiąc kilometrów na północny wschód, nad rzekę św. Wawrzyńca. Wkrótce relacja z wyprawy a teraz musimy odsapnąć po całym dniu w aucie. No i czekają na nas sery i piwo z Quebecu;)

Tags:   No Comments.

W parku grasuje truciciel

June 25th, 2008 by kw
Respond

No i mamy w Toronto psychopat(k)ę…
Wszystko zaczęło się kilka dni temu kiedy po spacerze w słynnym torontońskim High Parku w podejrzany sposób zachorowało kilka psów. Ich stan zaczął się nagle pogarszać i trzeba było kilka z nich uśpić, bo jak się okazało przestały im pracować nerki. No i się zaczeło…
High Park jest największym parkiem w Toronto. Położony jest na zachód od centrum miasta, w dosyć drogiej i prestiżowej dzielnicy w której swoją drogą mieszka sporo Kanadyjczyków polskiego i ukraińskiego pochodzenia. W środku parku jest “psie wzgórze,” na którym jakiś czas temu władze miasta urządziły bardzo solidną, przestronną i ładną trasę spacerową dla psów. Nie trzeba tam futrzaków prowadzić na smyczy, więc miejsce cieszy się dużą popularnością. Ludzie z całego miasta zwożą tam swoje czworonogi i w weekendy na psim wzgórzu potrafi być dosyć tłoczno. Tak było jeszcze kilka dni temu… [Czytaj dalej →]

Tags:   · · · · · 6 Comments

Rembetiko Alaturka*

June 24th, 2008 by kw
Respond

Akdeniz



Dzisiaj proponuję bardzo dobrą płytę jednego z moich ulubionych tureckich zespołów czyli Yeni Türkü. Płyta nazywa się Akdeniz Akdeniz i nawiązuje do bogatych osmańskich tradycji morskich. W czasach świetności Imperium Osmańskiego sułtańska flota była aktywna od Morza Czarnego aż po Morze Czerwone i Ocean Indyjski. Co prawda osmańskie wpływy zmniejszyły się wraz z końcem imperium, ale nawet to co pozostało po rozpadzie państwa Osmanów, czyli dzisiejsza Turcja, jest państwem morskim.

Morza oblewające Tucję to Akdeniz (dosłownie ‘Morze Białe) czyli Morze Śródziemne, Ege Denizi czyli Morze Egejskie, Marmara Denizi czyli Morze Marmara i Karadeniz czyli Morze Czarne. Kara to po turecku “czarny”, “zły” raczej w sensie abstrakcji niż koloru. Stąd Kara Mustafa to Czarny/Zły Mustafa a kara haber to ‘zła nowina’. Kolor czarny po turecku określa się słowem siyah.

Na płycie Akdeniz dominuje rembetiko, zwane również rebetiko. Jest to rodzaj muzyki, która powstała w tawernach i barach miast portowych Imperium Osmańskiego, zwłaszcza w Izmirze, Stambule i Salonikach. Tak jak w Imperium Osmańskim, w którym ten gatunek powstawał, w rembetiko mieszają się bogate tradycje różnych kultur, języków, religii i zwyczajów. To dawno miniony świat w którym można usłyszeć wołania żydowskich handlarzy w Stambule i Izmirze, odgłosy ormiańskiej karawany kupieckiej zagłuszją nawoływania muezina, wzywającego wiernych na modlitwę, greccy rzemieślnicy budują statki dla sułtańskiej floty a arabscy Beduini targują się o cenę za wynajem wielbłądów dla karawany która wyruszy do Bagdadu…

Utwory na płycie nie są tradycyjnym rembetiko, bo Yeni Türkü co prawda czerpie z tradycji, ale przetwarza i tworzy na swój sposób. Mimo to, mam nadzieję, że muzyka Wam się spodoba. A na tradycyjne rembetiko też nadejdzie czas.
———————–
*Alaturka (z włoskiego alla turca) - 1. W starym tureckim albo osmańskim stylu, po turecku/osmańsku, zgodnie z turecką tradycją. Przeciwieństwo alafranga. 2. Nieuporządkowany, chaotyczny.

Alafranga (z włoskiego alla franca) -W stylu Franków (= zachodnim), po Europejsku. Przeciwieństwo alaturka.
[Czytaj dalej →]

Tags:   · · · · · 1 Comment

Drapieżny Lem

June 20th, 2008 by kw
Respond

Lem

Kończę czytać Rasę drapieżców: teksty ostatnie, czyli zbiór felietonów Lema wydanych już po jego śmierci. Przymierzałem się do tej lektury kilka razy, bo choć czyta się bardzo dobrze i szybko, co jakiś czas odkładałem książkę na półke, żeby przetrawić to Lemowe epitafium. Pożegnanie to szczególne, bo mający świadomość własnego przemijania pisarz z jednej strony co rusz wraca do swojego dzieciństwa, jakby chciał jeszcze kilka ujęć ze swojego ukochanego Lwowa przekazać potomności, z drugiej zaś wytacza ciężkie działa złowieszczych przestróg i dosyć ponurej analizy teraźniejszości i kierunku, w którym zmierza świat wokół. Jest to zabieg celowy, bo przecież nie tylko dla Lema teraźniejszość wypływa z historii, która co jakiś czas zatacza koło i wraca pod nieco inną postacią.
[Czytaj dalej →]

Tags:   · · · · · · · 1 Comment

Munly & The Lee Lewis Harlots

June 11th, 2008 by kw
Respond

null


Czasem wpadam na jakąś ciekawą muzykę przez przypadek i tak właśnie było tym razem. Znalazłem płytę zupełnie mi nieznanego człowieka z Denver, który nazywa się Munly i się zakochałem w jego muzyce od pierwszego utworu. Czekałem kilka miesięcy, żeby się upewnić, że płyta mi się nie znudziła ale jest wręcz odwrotnie, po każdym przesłuchaniu coraz więcej w niej odkrywam smakowitości.
Munly
(Munly, picture by Gary Isaacs)

Munly i jego zespół, czyli Munly & the Lee Lewis Harlots uprawiają gatunek, który określa się jako alt-country. Tym, którzy w tym momencie pomyśleli, że zwariowałem i zacząłem słuchać kowbojskich zawodzeń przy akompaniamencie gitary hawajskiej od razu mówię, że to co robią Munly z kompanią brzmi zupełnie inaczej. Dołączyłem powyżej kilka piosenek a jeśli komuś się spodoba to dodam następne. Poza alt-country w muzyce Munly’ego jest też sporo folka i gotyku, a wszystko to w doskonałej aranżacji.

Tym, co sprawiło, że płyta mnie zafascynowała, poza mroczną muzyką, są teksty. Munly pisze bardzo ciężkie, złowieszcze i długie kawałki gdzieś na pograniczu Cohena, Cave’a i Waitsa. Nie są to rzeczy łatwe w odbiorze, zwłaszcza, że sporo w nich dwuznaczności, metafor i slangu.

Jestem bardzo ciekaw co sądzicie o tej muzyce. Jak dla mnie jest to jeden z najlepszych albumów jaki słyszałem od kilku lat. Gdyby ktoś chciał sobie legalnie i tanio nabyć całą płytę (warto!) to może to zrobić w Emusic.

Tags:   · · · · 2 Comments

Narodowa psychoza o poranku

June 10th, 2008 by kw
Respond

Ostatnio dosyć rzadko zaglądam na strony polskich gazet, trochę dlatego, że w polityce zrobiło się jakby normalniej a trochę z powodu wyobcowania. Nie da się bowiem ukryć, że po ośmiu latach spędzonych poza Polską tamtejsza rzeczywistość jest dla mnie coraz bardziej niezrozumiała. Mimo to od czasu do czasu staram się zerkać na jakieś wiadomości znad Wisły, żeby nie wpaść w zupełną ignorancję. Kiedy przy porannej kawie wszedłem na stronę Wyborczej zauważyłem dwa newsy, które sprawiły, że dziś popełnię wpis na tematy polityczne.

Wiadomość pierwsza: Lech Kaczyński, czyli człowiek, którego z niezrozumiałych dla mnie powodów Polacy wybrali na swojego prezydenta, postanowił obrzucić błotem Lecha Wałęsę. Brzydzę się Kaczyńskimi odkąd pojawili się ze swoją nawiedzoną inkwizycją i mam nadzieję, że to już łabędzi śpiew szalonych bliźniaków, ale tego typu ataki uważam za wyjątkowy cynizm. Oto Kaczyński, człowiek który za PRL-u siedział sobie na ciepłej państwowej posadce na Uniwersytecie Gdańskim i powoływał się w swojej pracy doktorskiej na Lenina, postanowił w imę swoich kompleksów oczernić i zniszczyć legendę Lecha Wałęsy. Wiem, że Kaczyński, tak jak Wałęsa, też był opozycjonistą, ale u licha znaj proporcjum mocium Panie… Czym innym jest doradzanie robotnikom i kolportowanie podziemnych pisemek w swoim uniwersytecie a czym innym publiczne rzucanie wyzwania komunitstycznej władzy jako szef niezależnego związku zawodowego. Do dzisiaj Wałęsa jest jedynym, obok Jana Pawła II, człowiekiem którego w większości krajów kojarzy się z Polską i to bardzo pozytywnie. Polska ma tak mało dobrych wzorców i dobrego PR-u, że serce się kraje na myśl, że nawet obraz Wałęsy zostanie zniszczony w imię polskiego bagienka i dużego ego małego człowieczka na prezydenckim stołku. Wstyd tym większy, że Kaczyńscy zdążyli swoimi chorymi wizjami mocno nadszarpnąc wizerunek Polski podczas swoich bliźniaczych rządów. Jak widać spiskowe teorie dziejów i nienawiść do Wałęsy są silniejsze niż polska racja stanu. Póki co pozostaje czekać i mieć nadzieję, że Polacy wybiorą następnym razem normalnego prezydenta. I zacierać z satysfakcją ręcę widząc, że Wałęsa się nie poddaje. A do tego wyrabia mu się zmysł językowy, którego tak bardzo brakuje polskim politykom.

Druga wiadomość to żądanie niejakiego Orzechowskiego, zagorzałego homofoba i pogromcy ewolucjonizmu, który ongiś był wiceministrem edukacji, żeby pozbawić polskiego obywatelstwa dwóch piłkarzy niemieckiej reprezentacji, którzy śmieli zagrać przeciwko polskiej reprezentacji narodowej. Panu Orzechowskiemu zalecam elektrowstrząsy, codzienne apele z podnoszeniem flagi i dużą ilość miodu (koniecznie polskiego) z mlekiem (a jakże, od polskiej krowy). I podpowiadam kilku innych Zdrajców Narodu Wybranego, którym według kryteriów i logiki (?) pana Orzechowskiego i w nawiązaniu do narodowych tradycji roku 1968 należy natychmiast odebrać polskie obywatelstwo, również pośmiertnie. Oczywistym kandydatem numer jeden jest Jan Paweł II, znany wcześniej jako Karol Wojtyła, który nie tylko wyemigrował ale został głową obcego państwa i zatrudniał obcych obywateli… Drugi, zaocznie i w trybie doraźnym powinien być Mrożek, bo nie dość, że emigrował aż dwa razy to jego książki są takie niepatriotyczne. Co dalej? Polański? Wolszczan? Cała Polonia w Chicago i okolicach? Do dzieła… A może okaże się, że taniej będzie po prostu zapewnić panu Orzechowskiemu opiekę specjalistyczną na odpowiednim poziomie? Koniecznie z opowiadaniami Kafki do poduszki…
A najlepiej całą rzecz jak zwykle skwitował Makowski.

Tags:   · · 4 Comments

Panie, panowie, pan Waits…

May 29th, 2008 by kw
Respond

Tom Waits

Ogłaszam wszem i wobec, że jeden z moich najulubieńszych artystów czyli Tom Waits wyrusza w trasę koncertową!!! Już można kupować bilety… Tom ma w planach dwa koncerty w Pradze (21, 22 lipca), dwa w Paryżu (24, 25 lipca) i jeszcze kilka w innych miastach Europy. Gorąco polecam, bo to niepowtarzalna okazja… Tom niestety omija tym razem nie tylko Toronto ale także sąsiednie stany północne (będzie za to na południu). Mam ogromną nadzieję, że może jesienią dotrze na północ…

Póki co pozostają mi piosenki. Proponuję więc trzy kawałki z repertuaru szalonego Toma. Na początek jeden z moich ulubionych utworów czyli ‘Polka cmentarna’ (’Cemetery Polka’) z albumu Rain Dogs, z bardzo przewrotną oprawą wizualną:

[Czytaj dalej →]

Tags:   · · 4 Comments

Blitzkrieg

May 27th, 2008 by kw
Respond

W niedzielę rano odkryłem, że ktoś zaatakował fotobloga Magdy Udało mi się wszystko odkręcić ale wczoraj okazało się, że ten sam haker dobrał się do mojego bloga. Wyczyścił mi wszystko dokumentnie i już myślałem, że będę musiał zaczynać od początku, ale okazało się, że firma na której serwerach mamy strony robi codzienne kopie zapasowe. Tak więc bloga odzyskałem tyle, że bez dwóch ostatnich wpisów i komentarzy pod nimi. Muszę się okopać na wypadek przyszłego ataku…

Tags: 1 Comment

Albańska gościnność

May 20th, 2008 by kw
Respond

Syracuse

Tekst odzyskałem po ataku hakera ale komentarzy nie… Przepraszam komentujących… Nie myślcie sobie, że wyrzuciłem…
—————————–

Przed chwilą wróciliśmy z trzydniowej wycieczki do Syracuse i okolic. O samej wycieczce napiszę kiedy uda mi się obrobić trochę zdjęć, a teraz o jednym z głównych punktów programu, czyli spotkaniu z D. i kompanią.

D. jest naszą serdeczną i bardzo bliską znajomą z Tirany. Poznaliśmy się osiem lat temu w Ankarze gdzie razem spędziliśmy trzy niezapomniane lata. Potem my wyjechaliśmy do Toronto a D. wróciła do Albanii. Kiedy się żegnaliśmy pewnego pamiętnego czerwcowego dnia w Ankarze (dzień był pamiętny z kilku względów ale o tym również innym razem, przymierzam się do jakichś wspominek z ‘okresu ankarskiego’) mieliśmy nadzieję, że się gdzieś spotkamy ale w najśmielszych marzeniach nie przyszło nam do głowy, że D. zamieszka na stałe w New Jersey, niedaleko nas… No i stało się. Jakiś czas temu D. wyszła za mąż za T. a jako, że jej ‘papiery’ muszą dopiero przebrnąć przez amerykańską machinę biurokratyczną nie możemy jej z T. zaprosić do Toronto. Wyjazd do New Jersey na długi weekend też nie jest zbyt dobrym pomysłem, bo to ponad 800 km w jedną stronę. Niby na upartego się da, ale postanowiliśmy spotkać się gdzieś w połowie drogi. No i się spotkaliśmy w okolicach Syracuse. Ale po kolei…
[Czytaj dalej →]

Tags:   · · · · 1 Comment